Blog

Umowa serwisowa i umowa utrzymaniowa oprogramowania – co powinien wiedzieć przedsiębiorca?

Marta Ostrowska-Wcisło
Autor
26.09.2025
Data dodania
  • SLA
  • kategorie błędów IT
  • błędy oprogramowania
  • obsługa serwisowa IT
  • utrzymanie systemu IT
  • serwis oprogramowania
  • umowa utrzymaniowa
  • pomoc prawna IT
  • wsparcie powdrożeniowe
  • vendor lock-in
  • odpowiedzialność wykonawcy
  • umowa serwisowa
  • prawa autorskie IT
  • software house
  • umowa IT

Wdrażasz system IT, aplikację mobilną albo oprogramowanie do obsługi procesów biznesowych? Samo podpisanie umowy wdrożeniowej to dopiero początek, ponieważ równie ważne jest uregulowanie tego, co wydarzy się później. W praktyce wiele problemów firm wynika właśnie z braku odpowiedniej umowy serwisowej lub utrzymaniowej. Wyjaśniamy, czym są te umowy, kiedy warto je zawierać i jakie pułapki mogą spotkać zarówno zamawiających, jak i software house.

Czym jest umowa serwisowa i umowa utrzymaniowa?

Umowa serwisowa oprogramowania to w gruncie rzeczy fundament bezpieczeństwa użytkownika oprogramowania. Jej głównym celem jest określenie zasad, na jakich dostawca systemu zobowiązuje się do reagowania w sytuacjach awaryjnych. Chodzi przede wszystkim o naprawę błędów, usuwanie usterek czy przywracanie działania aplikacji wtedy, gdy nagle „coś przestaje działać”. To właśnie dzięki umowie serwisowej przedsiębiorca może mieć pewność, że nie zostanie pozostawiony sam sobie w krytycznym momencie, a reakcja na zgłoszenie będzie odbywać się w określonym, przewidywalnym trybie.

Umowa utrzymaniowa oprogramowania idzie o krok dalej. Jej zakres nie ogranicza się wyłącznie do gaszenia pożarów, lecz obejmuje także troskę o to, by system pozostawał aktualny i funkcjonował bez zakłóceń w dłuższej perspektywie. W praktyce oznacza to chociażby regularne wprowadzanie poprawek, dostosowywanie oprogramowania do zmieniających się wymagań prawnych czy technicznych, a często także zapewnienie określonego poziomu dostępności systemu (tzw. SLA – Service Level Agreement). Można więc powiedzieć, że umowa utrzymaniowa pełni rolę „opiekuna” oprogramowania – pozwala mu rozwijać się razem z biznesem i reagować na zmiany otoczenia.

W codziennej praktyce granice pomiędzy tymi dwiema umowami bywają płynne. Wiele software house’ów łączy je w jednym kontrakcie, w którym znajdziemy zarówno elementy serwisowe, jak i utrzymaniowe. Niezależnie od przyjętej formy, sedno jest wspólne – chodzi o zagwarantowanie przedsiębiorcy stabilności i ciągłości działania systemu IT. Bo nawet najlepiej zaprojektowane oprogramowanie bez bieżącej opieki szybko staje się źródłem frustracji i kosztów, zamiast wspierać rozwój firmy.

Dlaczego umowy serwisowa i umowa utrzymaniowa są potrzebne?

Wdrożenie oprogramowania to inwestycja, której wartość mierzy się nie tylko kosztem projektu, lecz przede wszystkim jego bezawaryjnym działaniem w przyszłości. Brak umowy serwisowej lub utrzymaniowej szybko daje o sobie znać. Zamawiający, pozostawiony bez wsparcia, w obliczu awarii często musi szukać pomocy na zewnątrz, płacąc wielokrotnie więcej niż wyniosłaby stała opłata abonamentowa. Software house z kolei, nie mając jasno wyznaczonych granic odpowiedzialności, zmaga się z lawiną zgłoszeń, które wykraczają poza pierwotne ustalenia, co rodzi konflikty i prowadzi do zerwania współpracy.

Nieporozumienia pojawiają się także tam, gdzie zabrakło precyzyjnych ustaleń dotyczących czasu reakcji czy zasad zgłaszania błędów. Klient uważa, że odpowiedź w ciągu tygodnia to zdecydowanie za późno, dostawca zaś sądzi, że mieści się w „rozsądnym terminie”. Takie spory łatwo rozwiązuje się wtedy, gdy umowa zawiera szczegółowe postanowienia a nie ogólnikowe deklaracje.

Umowa serwisowa i umowa utrzymaniowa – najważniejsze punkty sporne

Umowy serwisowe i utrzymaniowe to nie tylko formalny dodatek do kontraktu wdrożeniowego. To dokumenty, które w praktyce decydują o bezpieczeństwie systemu IT i przewidywalności współpracy między zamawiającym a software house. Dobrze przygotowana umowa chroni przed konfliktami, niepotrzebnymi kosztami i co najważniejsze, zapewnia ciągłość działania biznesu.

Na co szczególnie zwrócić uwagę przy ich zawieraniu?

1. Zakres usług

Podstawowe pytanie brzmi: czego dokładnie potrzebuje zamawiający i co realnie może zapewnić wykonawca. Zakres usług może obejmować wyłącznie usuwanie błędów, ale w praktyce często pojawia się też:

  • wsparcie techniczne w postaci infolinii,
  • instalacja aktualizacji,
  • wgrywanie poprawek (tzw. patchy i fixów),
  • szkolenia użytkowników,
  • doradztwo dotyczące utrzymania systemu.

Dobrze skonstruowany kontrakt powinien jasno oddzielać obowiązki podstawowe od usług dodatkowych.

2. Określenie rodzajów błędów

Nie każdy błąd ma to samo znaczenie dla funkcjonowania organizacji. Błąd w rozumieniu umowy serwisowej czy utrzymaniowej to sytuacja, w której oprogramowanie nie działa zgodnie ze swoją specyfikacją lub w sposób przewidywany przez użytkownika. Może dotyczyć zarówno awarii całego systemu, jak i pojedynczej funkcjonalności. Aby uniknąć nieporozumień, strony powinny precyzyjnie opisać, jak rozumieją „błąd” oraz jakie są jego kategorie.

W praktyce wyróżnia się zwykle co najmniej cztery poziomy:

Błąd krytyczny – całkowicie blokuje podstawową działalność firmy.

Przykład: system sprzedażowy e-sklepu przestaje przyjmować zamówienia albo system księgowy uniemożliwia wystawianie faktur. Każda godzina przestoju oznacza realne straty finansowe i wizerunkowe, dlatego takie błędy wymagają natychmiastowej reakcji.

Błąd poważny – znacząco utrudnia korzystanie z systemu, choć nie powoduje całkowitego zatrzymania działalności.

Przykład: klienci mogą złożyć zamówienie, ale system nie nalicza rabatów albo integracja z kurierem działa wybiórczo. Organizacja może funkcjonować, ale w sposób ograniczony, co wiąże się z ryzykiem reklamacji czy dodatkowych kosztów.

Błąd średni – dotyczy funkcjonalności wspierających, które nie są kluczowe dla działania biznesu.

Przykład: moduł raportów nie generuje zestawień w wybranym formacie, ale same dane można pozyskać inną drogą. Taki problem jest uciążliwy, lecz nie ma bezpośredniego wpływu na przychody firmy.

Błąd niski – to drobne usterki, często o charakterze estetycznym lub ergonomicznym.

Przykład: literówki w interfejsie, nieprawidłowe wyświetlanie ikony czy koloru. Usunięcie ich jest istotne dla komfortu pracy i profesjonalnego wizerunku systemu, ale nie wpływa na ciągłość działania.

Takie rozróżnienie jest kluczowe, bo dla każdej kategorii ustala się inne czasy reakcji i naprawy. Błąd krytyczny może wymagać interwencji w ciągu godzin, a niski być planowany do usunięcia w ramach kolejnej zbiorczej aktualizacji.

Brak jednoznacznej klasyfikacji prowadzi do sporów. Klient zgłasza „awarię krytyczną”, bo dana funkcja jest dla niego biznesowo istotna, ale wykonawca traktuje to jako błąd niższej kategorii, skoro system nadal działa. W efekcie czas SLA liczony jest inaczej przez obie strony, co generuje niepotrzebne napięcia. Dlatego warto nie tylko wymienić kategorie błędów, ale także podać przykłady sytuacji przypisanych do każdej z nich, tak aby w razie problemu nie było wątpliwości, jak klasyfikować dane zgłoszenie.

4. SLA (Service Level Agreement)

SLA to serce każdej umowy serwisowej i utrzymaniowej. Określa ono, w jakim czasie wykonawca ma zareagować na zgłoszenie (czas reakcji) czy rozwiązać problem (czas naprawy) a niekiedy zastosować obejście (czas obejścia). Na pierwszy rzut oka brzmi to prosto, ale w praktyce kryje się w tym wiele pułapek.

Klient i wykonawca uzgodnili w umowie, że czas reakcji wynosi maksymalnie 4 godziny. Zamawiający zgłosił błąd o godzinie 16:00 i oczekiwał, że zgodnie z zapisami SLA problem zostanie rozwiązany najpóźniej do 20:00 tego samego dnia. Dla niego „cztery godziny” oznaczały po prostu cztery kolejne godziny zegarowe.

Wykonawca jednak rozumiał to inaczej. W jego ocenie czas liczony był tylko w ramach tzw. okna zgłoszeniowego, czyli godzin pracy biura serwisowego – od 9:00 do 17:00. Zgłoszenie o 16:00 oznaczało więc, że tego dnia pozostała jedynie godzina robocza, a kolejne trzy godziny SLA „przechodziły” na dzień następny. W jego rozumieniu termin upływał dopiero o 12:00 kolejnego dnia roboczego.

Nietrudno zgadnąć, czym się to skończyło – klient czekał wieczorem na reakcję, a serwis pojawił się dopiero następnego dnia. Efekt? Spór.

W umowie zabrakło jasnego ustalenia, czy SLA liczone jest w godzinach kalendarzowych, czy wyłącznie w godzinach pracy wykonawcy. Wydawało się, że obie strony rozumieją to samo, ale w praktyce każda miała inną interpretację.

SLA może obejmować także inne elementy, np. poziom dostępności systemu (99,5% w skali miesiąca). Wysokie SLA oznacza wyższe wynagrodzenie – i warto o tym pamiętać, żeby oczekiwania klienta były realistyczne.

5. Limity godzin i zasady współpracy

Samo SLA nie wystarczy, aby współpraca w ramach serwisu czy utrzymania oprogramowania przebiegała bezproblemowo. Równie istotne są limity godzin oraz sposób ich rozliczania. To właśnie one decydują o tym, ile realnie wsparcia otrzyma zamawiający w ramach ustalonego abonamentu i co dzieje się w sytuacji, gdy te godziny się wyczerpią.

Limit godzin to określona pula czasu pracy specjalistów przeznaczona na obsługę zgłoszeń w danym okresie rozliczeniowym (np. miesiącu). Może to być np. 20 godzin miesięcznie na poprawki, reakcje na awarie i wsparcie techniczne. W teorii brzmi to jasno, ale w praktyce rodzi wiele pytań:

  • Co dzieje się, gdy na koniec miesiąca zostają niewykorzystane godziny? Przechodzą na kolejny okres czy przepadają?
  • Co w sytuacji odwrotnej – gdy w połowie miesiąca limit zostanie wyczerpany, a pojawia się poważna awaria? Czy wykonawca powinien kontynuować prace i naliczyć dodatkowe wynagrodzenie, czy ma prawo wstrzymać działania do kolejnego okresu?
  • Jak rozliczać prace dodatkowe, które wykraczają poza standardowe zgłoszenia serwisowe – np. wdrożenie nowej funkcji na życzenie klienta?

Nieporozumienia najczęściej biorą się stąd, że zamawiający utożsamia SLA z gwarancją nieograniczonego wsparcia, podczas gdy wykonawca traktuje SLA jako obietnicę czasu reakcji w ramach przyznanego limitu godzin.

Zamawiający miał wykupiony pakiet 20 godzin serwisowych miesięcznie. Pod koniec miesiąca zgłosił awarię wymagającą co najmniej 5 godzin pracy. Wykonawca poświęcił tylko 2 godziny, bo tyle zostało w limicie i poinformował, że dalsze działania będą rozliczane dodatkowo. Klient był przekonany, że SLA „4 godziny na reakcję” oznacza pełne usunięcie problemu w tym czasie, bez względu na limit. Efektem był konflikt, który mógłby zostać uniknięty, gdyby w umowie jasno zapisano, że SLA i limity godzin to dwa różne mechanizmy.

Warto więc umieć rozróżniać czasy SLA (terminy reakcji i naprawy) od limitów godzin (ile realnie pracy wchodzi w pakiet) oraz ustalić jak rozliczane są godziny nadmiarowe – czy obowiązuje stawka godzinowa, czy konieczne jest rozszerzenie pakietu oraz czy niewykorzystane godziny przechodzą na kolejne miesiące, czy przepadają.

Dzięki temu strony mają pewność, że oczekiwania są jasne i nie pojawią się spory.

6. Vendor lock-in i prawa autorskie

Jednym z najczęściej pomijanych, a jednocześnie najbardziej problematycznych obszarów w umowach serwisowych i utrzymaniowych jest kwestia tzw. vendor lock-in – czyli uzależnienia klienta od jednego wykonawcy. Dzieje się tak wtedy, gdy zamawiający nie ma realnych możliwości zmiany dostawcy, bo tylko dotychczasowy software house ma dostęp do kodu źródłowego, dokumentacji technicznej czy kluczowych narzędzi administracyjnych.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to naturalne – skoro wykonawca stworzył system, to najlepiej zna jego architekturę. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy współpraca się kończy, np. z powodu sporu, braku satysfakcji z usług albo zmiany budżetu. Bez odpowiednich zapisów w umowie klient zostaje z systemem, którego nie jest w stanie rozwijać ani utrzymywać z innym partnerem. To klasyczny vendor lock-in – sytuacja, w której biznes jest całkowicie uzależniony od jednej firmy IT.

Ryzyko tzw. vendor lock-in – czyli uzależnienia od jednego dostawcy – powstaje już na etapie wdrożenia systemu. To właśnie wtedy powinny zostać uregulowane kwestie praw autorskich do kodu źródłowego, dokumentacji technicznej i administracyjnej czy dostępu do repozytoriów. Jeśli w umowie wdrożeniowej zabraknie takich zapisów, późniejsza umowa serwisowa czy utrzymaniowa może jedynie „łatać” powstałe ryzyka, ale nie rozwiąże problemu w pełni.

Dlatego w kontrakcie utrzymaniowym warto mimo wszystko wprowadzić postanowienia dotyczące:

  • praw autorskich do kodu źródłowego – czy pozostają u wykonawcy, czy są przenoszone na zamawiającego, a jeśli nie, to czy udzielana jest licencja i w jakim zakresie,
  • dostępu do dokumentacji – technicznej, administracyjnej i użytkowej, tak aby inny podmiot mógł w razie potrzeby przejąć utrzymanie systemu,
  • warunków przekazania kodu i narzędzi administracyjnych w przypadku zakończenia umowy (np. source code escrow),
  • zakazu utrudniania migracji – np. poprzez stosowanie nietypowych, „autorskich” rozwiązań, które uniemożliwiają lub znacząco podnoszą koszty zmiany dostawcy.
10. Odpowiedzialność i wyłączenia

Każda umowa serwisowa czy utrzymaniowa musi regulować, za co wykonawca odpowiada, a za co nie. Brak takich postanowień sprawia, że w razie awarii obie strony mają zupełnie różne oczekiwania – klient zakłada, że serwis obejmie „wszystko, co nie działa”, a wykonawca twierdzi, że to problem sprzętowy, ingerencja osoby trzeciej albo wina konfiguracji środowiska, na które nie miał wpływu.

Dlatego w umowie powinny znaleźć się precyzyjne zapisy dotyczące:

  • zakresu odpowiedzialności wykonawcy – np. tylko za poprawność kodu i działania oprogramowania zgodnie ze specyfikacją,
  • limitów odpowiedzialności – najczęściej do wysokości określonego wynagrodzenia (np. miesięcznego lub rocznego),
  • wyłączeń odpowiedzialności – czyli katalogu sytuacji, w których serwis nie obejmuje zgłoszenia.

Do najczęstszych wyłączeń należą:

  • awarie spowodowane ingerencją osób trzecich (np. zewnętrzny administrator serwera wprowadził zmianę),
  • błędy wynikające z nieautoryzowanych modyfikacji systemu przez klienta,
  • problemy związane z infrastrukturą sprzętową lub sieciową, na którą wykonawca nie ma wpływu,
  • usterki wynikające z korzystania z nieaktualnych lub nieobsługiwanych wersji oprogramowania.

Firma produkcyjna zgłosiła do swojego software house awarię systemu zarządzania produkcją. Wykonawca po analizie logów ustalił, że problem powstał po tym, jak zewnętrzna firma IT, zatrudniona przez klienta, zainstalowała na serwerze dodatkowe oprogramowanie zabezpieczające. Zamawiający oczekiwał naprawy w ramach SLA, twierdząc, że system „po prostu przestał działać”. Software house uznał jednak, że to zdarzenie leży poza jego odpowiedzialnością i zaproponował dodatkowe rozliczenie godzinowe. Spór udało się rozwiązać dopiero po kilku tygodniach negocjacji.

Gdyby w umowie wprost wskazano, że odpowiedzialność wykonawcy nie obejmuje skutków działań podmiotów trzecich, konfliktu można by było uniknąć.

Umowa serwisowa oprogramowania – pomoc prawna

Umowy serwisowe i utrzymaniowe to dokumenty, które przesądzają o stabilności i bezpieczeństwie biznesu. Dobrze przygotowane pozwalają uniknąć przestojów, niepotrzebnych kosztów i sporów z dostawcą IT. Źle skonstruowane – mogą sparaliżować działalność firmy w najmniej odpowiednim momencie.

Dlatego warto zadbać o to, aby takie umowy były dostosowane do realnych potrzeb organizacji i rodzaju oprogramowania, z jasnym podziałem obowiązków, precyzyjnym SLA, przejrzystymi zasadami odpowiedzialności i zabezpieczeniem przed vendor lock-in.

W Silesia Legal House wspieramy zarówno przedsiębiorców korzystających z systemów IT, jak i software house’y przygotowujące się do współpracy z klientami. Pomagamy tworzyć, negocjować i analizować umowy serwisowe oraz utrzymaniowe tak, aby zabezpieczały interesy obu stron i odpowiadały na wyzwania praktyki biznesowej.

Jeśli potrzebujesz wsparcia w zakresie przygotowania umowy serwisowej oprogramowania – zapraszamy do kontaktu.

Specjalizacje w tym wpisie:

Zobacz także:

31.01.2025

Umowa wdrożeniowa i serwisowa dla firmy z branży…

Z satysfakcją informujemy, że zakończyliśmy prace nad kompleksowym pakietem umów dla naszego klienta – firmy działającej na rynku zaawansowanych rozwiązań intralogistycznych…

10.07.2024

Roboty AMR w akcji – nowoczesna logistyka na…

Pod koniec maja radca prawny Adrian Achtelik z zespołu Silesia Legal House uczestniczył w pokazie mobilnych robotów autonomicznych (AMR) zorganizowanym przez…

21.10.2024

Oprogramowanie Open Source – co musisz wiedzieć?

W artykule dowiesz się na jakich podstawach prawnych można korzystać z programów komputerowych, czym jest oprogramowanie Open Source i jaką odgrywa…

17.02.2025

Umowa wdrożenia oprogramowania bez pułapek – jak zabezpieczyć…

Wdrożenie oprogramowania to nie tylko kod, to także dobrze skonstruowana umowa, która chroni interesy obydwu stron. Zamawiający chce jasnych zasad i…

09.04.2025

Jak przygotować się do podpisania umowy z firmą…

Realizacja projektu IT, czy to wdrożenie systemu ERP, platformy CRM, zaawansowanej platformy e-commerce, systemu do zarządzania magazynem (WMS), dedykowanego oprogramowania produkcyjnego…

03.03.2025

AI Act w praktyce – jak bezpiecznie korzystać…

Sztuczna inteligencja dynamicznie zmienia świat, ale czy rozwija się w sposób bezpieczny? AI Act (akt w sprawie sztucznej inteligencji) to pierwsze…

22.04.2025

Czy można wykorzystywać treści generowane przez AI? Prawo,…

W dzisiejszych czasach wykorzystywanie sztucznej inteligencji w branży kreatywnej, marketingowej, IT czy e-commerce stało się już niemal standardem. Narzędzia takie jak…

06.09.2025

Data Act od 12 września 2025 – kto…

Już 12 września 2025 r. zacznie obowiązywać Data Act – unijne rozporządzenie, które ma zmienić sposób w jaki firmy i instytucje korzystają z…

17.09.2025

E-doręczenia – jak działają? Najczęstsze problemy w 2025…

Komunikacja za pośrednictwem Internetu to świetne rozwiązanie, które ułatwia życie i pracę wielu osób. Cyfryzacja w administracji publicznej ciągle postępuje, a…

15.07.2025

Text And Data Mining (TDM) – Zasady Dozwolonego…

W 2024 roku w Polsce weszły w życie długo oczekiwane przepisy regulujące legalne wykorzystywanie cudzych utworów w ramach eksploracji tekstów i…

09.05.2025

Ubezpieczenie ryzyk cybernetycznych – czym jest i kiedy…

Ataki ransomware, wycieki danych, cyfrowe szantaże – ile razy powiedziałeś sobie „mnie to nie dotyczy, to problem dużych korporacji”? Tymczasem cyberprzestępcy…

30.01.2025

Rejestracja znaku towarowego w UE z dofinansowaniem SME…

Rejestracja znaku towarowego w Unii Europejskiej to kluczowy krok w zabezpieczeniu marki i budowaniu jej rozpoznawalności na rynku. Dla mikro, małych…

24.01.2025

Od hasła do odcisku palca: Jak działają nowoczesne…

Rozwój technologii płatniczej umożliwił nam błyskawiczne zlecanie płatności bez konieczności odwiedzania placówek bankowych. Ta rewolucyjna zmiana wiąże się jednak z ryzykiem…

24.07.2025

Zasady privacy by design i privacy by default…

RODO wprowadza wiele zasad, które każdy administrator musi realizować. Dwie ściśle powiązane ze sobą znajdują się w artykule 25 RODO –…

12.06.2025

Jak legalnie prowadzić dropshipping? Drop informacji prawnych o…

Dropshipping to bardzo popularny sposób na prowadzenie sprzedaży, kojarzony często ze sprzedażą produktów z Chin lub innych państw azjatyckich. Zazwyczaj mówi…

Pokaż więcej

Warning: Trying to access array offset on false in /home/maciejka/domains/silesialegalhouse.pl/public_html/wp-content/themes/SLH/single.php on line 179
Marta Ostrowska-Wcisło
  • Radca prawny

Jako radca prawny, specjalizuję się w świadczeniu kompleksowego wsparcia prawnego dla firm z różnych branż, w tym w szczególności dla przedsiębiorców korzystających z nowoczesnych technologii. Moją misją jest zapewnienie moim partnerom biznesowym bezpieczeństwa prawnego i pomoc w osiągnięciu ich celów biznesowych, w sposób elastyczny i profesjonalny odpowiadając na ich potrzeby i oczekiwania.

Obszary specjalizacji:

  • Prawo własności intelektualnej
  • Prawo IT
  • Cyberbezpieczeństwo
  • Doradztwo prawne dla branży e-commerce i social-media
  • Fuzje i przejęcia

Masz pytanie?

    [honeypot trapfield]